Marvel Cinematic Universe nieco desperacko potrzebował twórczego sukcesu i Strażnicy Galaktyki Vol. 3 ( teraz przesyłaj strumieniowo w serwisach VOD, takich jak Amazon Prime Video ) to głównie to. Głównie. Po zgrzytliwej irytacji Thor: Miłość i grzmot , zadowalający, ale rozczarowujący Czarna Pantera: Wakanda na zawsze i niezgrabny atak CGI Ant-Man i Osa: Quantumania , GOTG3 przybył, aby dostarczyć więcej głupkowatego uroku emo, który scenarzysta i reżyser James Gunn kultywował w pierwszych dwóch przygodach odmieńców w kosmosie (w szczególności jest to ostatnia runda Gunna w MCU, zanim całkowicie poświęcił się prowadzeniu DC Studios). Oczywiście, trwa to dwie i pół godziny, bo czym jest film MCU, jeśli choć trochę nie wystawia naszej cierpliwości na próbę. Ale w zasadzie funkcjonuje jako osobna narracja i jest czymś więcej niż tylko 32. filmem w niekończącej się ultrafranczyzie, która zaczyna sapać i sapać jako wyznacznik tempa popularnego kina. Innymi słowy, jest to fragment treści MCU najbardziej warty naszej uwagi od czasów Sama Raimiego Doktor Strange i wieloświat szaleństwa zadebiutował rok temu – proszę zwrócić uwagę, że oba filmy reżyserowane są przez najbardziej wizjonerskich reżyserów MCU – i jeśli to nie jest tak naprawdę „Coś powiedziane”, to cóż, nie jest to też po prostu „Nic nie powiedziane”.
oglądaj alabama vs gruzja online za darmo
STRAŻNICY GALAXY TOM. 3 : STRUMIEŃ CZY POMIŃ?
Istota: Pierwszą rzeczą, którą widzimy: stado uroczych małych szopów, wijących się tu i ówdzie uroczo, aż okrutna ręka sięga do klatki. Następnie odcinamy. Gra akustyczna wersja utworu Radiohead Creep, bez bomb F. To tyle, jeśli chodzi o stąpanie po ziemi, co? Bardziej jak uderzenie o ziemię, ciągnąc stopy w głębokim smutku. Rocket (głos Bradleya Coopera, występ Seana Gunna w technologii motion-capture) ma szkliste oczy, które sprawiają, że mamy wrażenie, że w każdej chwili może się rozpłakać. Quill (Chris Pratt) znów jest pijany. Wciąż nie pogodził się ze złamanym sercem związanym z śmiercią swojej dziewczyny, Gamory (Zoe Saldana), a następnie powróceniem jako jej przeszła wersja, obojętna na jego wielkie, ponure uczucia. Nebula (Karen Gillan), Drax (Dave Bautista) i Mantis (Pom Klementieff) pomagają Rocketowi w zarządzaniu tutaj wszystkim, tutaj jest Knowhere, ogromny statek kosmiczny, który jest również pozbawioną głowy głową kosmicznego boga czy coś takiego i służy jako Strażnicy Siedziba główna. Kraglin (Sean Gunn) nie może do końca ogarnąć sytuacji, w której gwiżdżesz, wyrzucasz strzałę w powietrze i przebijasz złych ludzi na śmierć, więc wymierza to Cosmo (Maria Bakalova), radzieckiemu psu o zdolnościach telekinetycznych. mocy, sprawiając jej traumę: Zły pies, mówi. Co za palant.
Tymczasem Groot (głos Vin Diesel) to Groot.
Co mogłoby spaść z nieba i wstrząsnąć naszymi nieustraszonymi dyrektorami? Byłby to Adam Warlock (Will Poulter), wściekły wróg Strażników i bardzo potężny członek rasy Suwerenów, którego pamiętacie z wcześniejszych GOT jak irytujący ludzie o złotej skórze. Strażnicy odpierają go, ale nie wcześniej niż krytycznie rani Rocketa i uruchamia równoległe wątki: jednym z nich jest retrospekcja do pochodzenia Rocketa, która wyjaśnia początkową scenę z dzikimi, machającymi wakami. Był obiektem okropnych eksperymentów, które zapewniły mu niezwykłą inteligencję i zastały go zamkniętego w klatkach wraz z innymi uczestnikami eksperymentu, w szczególności Lyllą (głos Lindy Cardellini), ukochaną gadającej wydry z ramionami robota, która opiekuje się Rocketem jak duży siostra. Sprawcą tych okropnych zbrodni jest nadęty i pretensjonalny dupek znany jako Wysoki Ewolucjonista (Chukwudi Iwuji), którego idea stworzenia utopijnego świata polega na przyspieszeniu ewolucyjnych trajektorii zwierząt, uczynieniu ich świadomymi i samoświadomymi i tak dalej, oraz mordując ich, gdy nie odpowiadają jego specyfikacjom. Tylko raz mu się to udało? To jest rakieta.
I to prowadzi nas do innej fabuły, tej rozgrywającej się współcześnie, gdzie Quill, Nebula, nowa/stara Gamora, Groot, Drax i Mantis ścigają się z czasem, aby ocalić życie Rocketa. Wiąże się to z wyśledzeniem Wysokiego Ewolucjonisty w poszukiwaniu rzeczy zawierającej informacje, które zapobiegną rechotowi jego kumpla; pozwala także temu wystawiającemu na próbę cierpliwości złoczyńcy, który rzuca ukośnikiem, mówić takie rzeczy jak: Nie ma boga! Dlatego wkroczyłem! Kiedy wyruszają w tę epicką podróż – jak zawsze w klimacie super dźwięków lat 70., 80., 90. i nie całkiem współczesnych – retrospekcja Rocketa rozgrywa się w taki sposób, że zabiera nasze emocje i skrupulatnie je wypatrosza . Nie ma możliwości przejścia przez a Strażnicy film bez odczuwania niektórych z tych uczuć, wiesz.

©Walt Disney Co./Dzięki uprzejmości kolekcji Everett
Jakie filmy będzie Ci to przypominać?: Jeśli chodzi o bardzo niewiele rozpoznawalnych wizualnych punktów odniesienia – nie ma drzew, mieszkań ani centrów handlowych wypełnionych pizzeriami, fryzjerami i biurami podatkowymi w przestrzeni kosmicznej lub wewnętrznej – GOTG3 całkowicie usuwa bałagan związany z budowaniem świata związany z przeciążeniem CG Kwant . Ze wszystkich mniejszych serii większego megakonglomu MCU Gunn stworzył naprawdę charakterystyczny styl i ton, który sprawia, że Strażnicy filmy wyróżniają się.
Wydajność, którą warto obejrzeć: Chociaż żaden z tych wątków tak naprawdę nie dotyczy Mgławicy i Modliszki, Gillan i Klementieff wykonują tutaj sporo pracy. I są – zauważcie, że bez wahania używam tego słowa – świetne. Świetnie! Konsekwentnie rzucają okiem na złoty środek pomiędzy zabawą a empatią i stanowią spoiwo spajające ten raczej nieporęczny film.
Pamiętny dialog: Wybierz głupią kwestię Draxa, jakąkolwiek głupią kwestię Draxa – na przykład: Nawet mój tyłek jest w stanie zrobić analogię.
Seks i skóra: Nic.
Nasze podejście: W tym momencie MCU to monstrualny goliat i moloch, ocenianie któregokolwiek z jego filmów w jakimkolwiek kontekście poza nim przypomina robienie jiu jitsu z ośmiornicą. Jeśli chodzi o spektakl na dużym ekranie, wolę oglądać Johna Wicka czy ekstrawagancję Godzilli niż kolejny film Marvela z gatunku furshlugginer, ponieważ sama ilość materiału i jego wizualna identyczność odebrały wiele frajdy z oglądania superbohaterów ratujących świat/galaktykę/wszechświat/wieloświat. To, co kiedyś było świeże, teraz przygasło, a to, co najlepsze w obecnym MCU, nie leży w objawieniach dotyczących charakteru i fabuły ani w porywającej, nadrzędnej historii, ale w utalentowanych filmowcach, którzy odsuwają na bok bagaż franczyzy na wystarczająco długo, aby oddać się wyróżniającym sekwencjom – horror Raimiego… komediowe dziwactwo Multiwersum szaleństwa , malarskie obrazy Ryana Cooglera w Wakanda na zawsze oraz sekwencje walki z crackerjackiem Dustina Daniela Crettona Shang-Chi i Legenda o dziesięciu pierścieniach to najważniejsze momenty przebijające się przez mnóstwo bibelotów.
Co prowadzi nas do pracy Gunna GOTG3 , który ukazuje coraz bardziej inspirujące podejście reżysera do wizualnego opowiadania historii; od pierwszego razu zrobił zauważalny postęp Strażnicy dziewięć lat temu. Jeśli chodzi o narrację, nadal preferuje wzdęcia (długa sekwencja ludzkich zwierząt osadzona w Counter-Earth wydaje się pobłażliwa i niepotrzebna) i wydaje się, że konstruuje sekwencje w oparciu o playlisty swoich ukochanych iPodów, a nie z konieczności opowiadania historii (Spacehog's In the Meantime prawie wykoleja film z jednej strony). punkt). Ale jego efekty CG są prawie Ewolucja Planety Małp -poziom niesamowity – można by uwierzyć, że gadający mors ma duszę! – a ruch jego kamery jest nieustannie dynamiczny. Stał się bardziej pewnym siebie i charakterystycznym reżyserem akcji; szalony, kulminacyjny fragment sekwencji walki, którego akcja rozgrywa się na tle „No Sleep Till Brooklyn” Beastie Boys, to zabawne i ekscytujące zderzenie ścieżki dźwiękowej z polotem wizualnym.
Jednak to serce Gunna świeci najjaśniej. Jego bohaterowie kłócą się jak rodzina, ale funkcjonują wyłącznie z miłości do siebie nawzajem, co właśnie przecina całą tę pozornie narzuconą przez Marvela intrygę. Jego głównym celem jest wyniesienie Rocketa z gadającego głupkowatego zwierzęcia do postaci o emocjonalnej złożoności, a choć czasami ma ciężkie ręce, mimo to udaje mu się wzbudzić potężną słodko-gorzką historię traumatycznej historii ocalałego. To Gunn mówi: „Hej, jeśli dziwny mały szop przetrwa kolejny dzień, ty też możesz”. Gdyby tylko więcej filmów Marvela dotarło tak głęboko.
Nasze wezwanie: W dzisiejszych czasach MCU łączy zło z dobrem i Strażnicy tom. 3 ma znacznie więcej tego drugiego niż pierwszego. Wymaga także mniej zadań domowych związanych z ciągłością MCU niż wiele ostatnich wpisów. STRUMNUJ GO.
John Serba jest niezależnym pisarzem i krytykiem filmowym mieszkającym w Grand Rapids w stanie Michigan.