Streamuj lub pomiń: „Flux Gourmet” na Hulu, w którym jedzenie, seks i pierdnięcia są amunicją dla satyry na świat sztuki

Jaki Film Można Zobaczyć?
 
Obsługiwane przez Reelgood

Niniejszym ogłaszamy moratorium na kalambury i metafory związane z żywnością w tej dyskusji Smakosz strumienia , teraz na VOD. Brytyjski reżyser Peter Strickland ( W Tkaninie ) obrzydliwie fetyszowo-skatologiczna satyra na firmy cateringowe soniczne ma na celu wypaczenie kultur kulinarnych i artystycznych w stylu – cóż, chciałem powiedzieć jak kebab, ale wtedy złamałbym swoje własne zakazy. Nie żeby film miał zaostrzyć apetyt; jest raczej namacalny w swojej obrzydliwości, więc wszelkie pomruki żołądkowe, które odczuwasz, są bardziej prawdopodobne, ponieważ żołądek pragnie się opróżnić, a nie go napełnić.



FLUX GOURMET : STRUMIEŃ CZY POMIŃ?

Istota: Witamy w Instytucie Cateringu Sonic. To wyjątkowo wyspiarska, niezwykle absurdalna bańka artystyczno-pierdząca, w której artyści smażą, mieszają i smażą jedzenie nie po to, żeby je jeść, ale żeby tworzyć muzykę z dźwięków. I nie jest to muzyka w konwencjonalnym, klasycznym sensie, ale muzyka postmodernistyczna – cyfrowo przetworzony hałas, niczym diegetyczne drony Davida Lyncha, nałożone dodatkowymi piskami i zgrzytami. Jan Stevens (Gwendoline Christie) jest właścicielką Instytutu, organizującą występy i kwaterującą muzyków w odosobnionej rezydencji; nosi absurdalne kapelusze, a jej estetyka makijażu przypomina klauna Bozo o jeden płatek pudru do naleśników. Zespół biorący udział w jej rezydencji składa się z liderki Elle di Elle (Fatma Mohamed) oraz współpracowników Billy'ego Rubina (Asa Butterfield) i Lamina Propria (Ariane Labed), z których wszyscy estetyzowali się w milimetrach swojego życia, niczym odrzuty z tygodnia mody.



Dokumentującym ich łobuzerstwo i pełniącym rolę naszego narratora POV jest wymięty, smutny dziennikarz znany tylko jako Stones (Makis Papadimitriou), kawałek pozbawionego smaku beżu wśród pobłażającego sobie, mającego obsesję na punkcie koloru innych bohaterów. Przygotowują się do występów, pokazując swoje wielkie dysfunkcje interpersonalne, kłócąc się i pantomimizując wycieczki do sklepu spożywczego reżyserowanego przez Jana. Kiedy występują przed publicznością, Lamina i Billy siekają, gotują i kręcą pokrętłami sprzętu elektronicznego, podczas gdy Elle to robi, przykuwając uwagę frontmanki, np. kręcenie się po scenie, smarowanie nagiego ciała krwawym sosem, wielokrotne uderzanie się mikrofonem w czoło itp. Uczestnicy stoją w pełnej podziwu ciszy, biją brawo i okazują swoje uznanie po koncercie, uczestnicząc w orgiach z wykonawcy. Podczas gdy masy ciał mieszają się przed nim niczym scena z buduaru Kaliguli, Stones siada wygodnie i robi notatki.

Ta tygodniowa ostentacyjna wystawa jest dla Stonesa niestrawna, u której zapadają na niemal paraliżujące wzdęcia jelitowe. Miejscowy lekarz, doktor Glock (Richard Bremmer), bada go i stawia diagnozę pomiędzy łykami wina a pogardą dla siebie: Jesteś pisarz kto nie czytał Hipokrates ? Stones przeprowadza wywiad z Elle, Laminą i Billym, podczas którego dzielą się swoimi psychologicznymi paradygmatami, w tym swoim pochodzeniem, tym, jak połączyli siły jako zespół i jak bardzo, kurwa, nie mogą siebie znieść. Tymczasem Stones robi, co może, aby dyskretnie pozbyć się wzdęć i ukryć wszechobecny ból wnętrzności, a jednocześnie zachować dziennikarski obiektywizm. W tym wszystkim ponosi wielką porażkę, bo zanim się obejrzysz, uczestniczy w czymś zupełnie nieprzyjemnym: publicznej gastroskopii.

Film strumieniowy Flux Gourmet

Zdjęcie: IFC Midnight / Dzięki uprzejmości kolekcji Everett



Jakie filmy będzie Ci to przypominać?: Właśnie obejrzałem melodramat o biznesie restauracyjnym Smak głodu , co zaburza jego aktualną krytykę w porównaniu z bezpośrednim celowaniem Stricklanda Smakosz strumienia . Jego mrugający, złowieszczy ton i styl przywodzą na myśl fetysz-horror Cronenberga ( istnienie , Nagi lunch itp.) i neo-pochodne Nicolasa Winding-Refna ( Neonowy Demon ) i Yorgos Lanthimos ( Zabicie świętego jelenia ); Czasami Strickland wydaje mi się Wesem Andersonem, jeśli był eurookultystą czy coś.

Wydajność, którą warto obejrzeć: Bremmer jest zdecydowanie odrażający jako wyniosły lekarz. Jest najzabawniejszą rzeczą w filmie i będziesz chciał go zabić.



Pamiętny dialog: Próbka bezcennej narracji Stonesa: Stanie jak najdalej z tyłu wynikało po prostu z potrzeby uwolnienia się od uwięzionego wiatru bez konsekwencji.

Seks i skóra: Artystyczne montaże orgii; Sprośne i nagie spektakle sceniczne Elle.

Nasze podejście: Jeśli kiedykolwiek myślałeś, że zadufani w sobie artyści mają tendencję do zapuszczania się do własnych dupków w pogoni za jakimś wzniosłym poczuciem większej prawdy, znajdziesz w nich mnóstwo intelektualnego zastrzyku energii. Smakosz strumienia , bo Strickland dosłownie wprowadza nas w okrężnicę swojego narratora. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że jedzenie nigdy nie było mniej apetyczne w filmie. Jest tu jedzenie i sugestywna kopia porno z oceną R, ale nic przypominającego pornografię kulinarną; nikt tego nie pomyli Jak woda na czekoladę Lub Święto Babette , bynajmniej.

Raczej, by ukuć takie określenie, Strickland groteskuje produkty spożywcze, sprowadzając je do kleistego, pastowatego coulis lub niesmacznego mielenia warzyw, a dźwięki gotowania są wzmacniane i zniekształcane, przekształcane w statyczny, ryczący hałas. Pokazuje także, poprzez fizyczną chorobę Stonesa, co się dzieje, gdy próbujemy przełknąć taki smród podający się za sztukę: nieustanny wyciek żołądkowo-jelitowy. Tę niemożliwie zakorzenioną wyspiarską społeczność zamieszkują pretensjonalne pseudointelektualne wariaty, które badają swoje wnętrzności w poszukiwaniu czegoś, czegokolwiek, co przypomina sztukę, i przepychają to przez liczne skrzywienia jelita cienkiego i grubego, aż wyłonią się jako ekskrementy. Tak, rozumiemy: są pełne gówna.

Więc nie powiedziałbym Smakosz strumienia jest subtelny. Ale zabawne? Brutalny? Śmieszny? Ironiczny? Po prostu na luzie bogaty ? Absolutnie. Dbałość Stricklanda o szczegóły wizualne ożywia film kolorem i fakturą; widzimy też, jak ukrywa drobne gagi na obrzeżach akcji, żeby wywołać wielki śmiech (np. scena, w której nasi trzej główni artyści ubierają się od stóp do głów na czarno niczym włamywacze-koci, którzy chcą włamać się do domu, ale mają na sobie, jakże modne rękawiczki bez palców). Projekt dźwięku jest równie skrupulatny, ryczący dźwięk o brązowych nutach i chrupiące jedzenie tworzą niepokojącą atmosferę, którą na szczęście łagodzi nasz śmiech. Tematycznie ładuje swoje działo pogardliwą ironią i strzela do fałszywych balonów w kulturze pięknej, modzie i jedzeniu, które być może są łatwymi celami, ale często na to zasługują. Przedstawienia są jednakowo zaangażowane, wplecione w satyryczne uwertury Stricklanda – gdyby film był bardziej poważny, spoczywałby na płycie koronera.

Nasze wezwanie: STRUMNUJ GO. Nieubłaganie obrzydliwe i złośliwie zabawne, Smakosz strumienia w swoich dążeniu do opróżnienia drobnych worków gazowych na świecie przekracza wszelkie granice. Często jest tak szalony, że farsa wygląda jak przynęta na Oscara.

John Serba jest niezależnym pisarzem i krytykiem filmowym mieszkającym w Grand Rapids w stanie Michigan. Przeczytaj więcej o jego twórczości na johnserbaatlarge.com .