Od pierwszego odcinka, Fleishman ma kłopoty opowiedział tę samą historię: rozwiedziony ojciec musi pozbierać się po tym, jak jego była żona w tajemniczy sposób znika, porzucając go i ich dzieci. To historia, którą ta seria po mistrzowsku opowiedziała dzięki swoim elektrycznym występom, pełnemu objęciu eleganckiej prozy Taffy Brodesser-Akner i inspirującej kinematografii. A jak pokazuje odcinek „Me Time” z tego tygodnia, jest to historia, która zawsze była, na pewnym poziomie, błędna. Fleishman ma kłopoty przedostatni odcinek to oszałamiające dzieło sztuki, część tej bogatej serii, która nie tylko wywraca do góry nogami główną narrację, ale czyni nas, widzów, współwinnymi jej stronniczych zbrodni. Spoilery dalej.
Napisany przez Brodessera-Aknera i wyreżyserowany przez Shari Springer Berman i Roberta Pulciniego, „Me Time” rozpoczyna się na końcu „This Is My Enjoyment”. Po tygodniach słuchania, jak jej koleżanka ze studiów narzeka na swoją byłą żonę Libby ( Lizzy Caplan ) wpada na Rachel ( Claire Danes ) w środku parku. Początkowo Libby podchodzi do Rachel z niepokojem zarezerwowanym dla dzikich zwierząt. Ale im bardziej Libby stara się naprawdę zobaczyć Rachel jako osobę, tym bardziej jej czujność spada. Poniżej znajduje się podsumowanie całej serii, opowiedziane z punktu widzenia Rachel.
To odcinek, który jest płynny na prawie każdym poziomie. Gdy retrospekcje przeskakują dziko w czasie, rażące grzechy Rachel zmieniają się z wyraźnych naruszeń wobec Toby'ego (Jesse Eisenberg) w wybaczalne błędy. Oferta pracy, która moralnie obraziła Toby'ego, była czymś więcej niż przyjacielem, który próbował odwzajemnić przysługę. Tydzień Paschy z rodzicami Toby'ego, za którym tęskniła, nie był dowodem jej przywiązania do pieniędzy i materializmu, ale wyważonym poświęceniem kogoś, kto tonął w zbyt wielu zobowiązaniach. Obsesyjna potrzeba Rachel, by połączyć swoje dzieci w sieci, polegała mniej na awansie społecznym, a bardziej na maniakalnej próbie zapewnienia, że ich dzieci nigdy nie czuły się tak porzucone, jak kiedyś.

To trwa i trwa. Każda skarga Toby'ego ma odpowiedź od Rachel. Nie wszystkie wymazują ją z jej zbrodni, ale wszystkie są humanizujące. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w odkryciu, że Rachel została zgwałcona medycznie podczas narodzin jej pierwszego dziecka, Hanny (Meara Mahoney Gross). Stąd wziął się jej emocjonalny dystans. To, w połączeniu z chronicznym stresem i porzuceniem przez dwóch mężczyzn, którzy ślubowali jej miłość, było powodem jej zniknięcia. „Me Time” nie maluje portretu niedbałej matki, ale kobiety pogrążonej w załamaniu psychicznym.
Rzadko zdarza się, aby odcinek telewizyjny działał tak płynnie jak ten. Claire Danes daje występ, który jest zarówno najlepszym w jej karierze, jak i jednym z najmocniejszych w 2022 roku. Wypełniona gardłowymi krzykami i nawiedzonymi minami, przekształca ból Rachel w coś instynktownego. Te chwile intensywnych emocji doskonale uzupełnia reżyserska praca Bermana i Pulciniego. Para wykorzystuje idealną kombinację szybkich cięć, niewygodnie długich zbliżeń i mglistych zdjęć, aby wciągnąć cię w chaotyczny stan psychiczny Rachel. Nie mówiąc już o niezaprzeczalnie wspaniałych słowach Brodessera-Aknera lub równie złośliwej i sympatycznej wypowiedzi Caplana. Pozostał odcinek, który jest tak głęboko ludzki, że samo oglądanie go wydaje się przywilejem.
Byłoby jedno, gdyby Fleishman ma kłopoty po prostu wypuścił gwiezdny odcinek. W telewizji jest niezliczona ilość programów, a wiele z nich jest w stanie stworzyć świetny odcinek tu czy tam. Nie, tym, co podnosi „Me Time”, jest to, jak ta jedna godzina telewizji nieustraszenie przewraca sześć godzin przed nią. Byłoby głupotą próbować podsumować pracę Brodessera-Aknera lepiej niż sama mistrzyni, więc pozwolę Libby to zabrać:
„Spędziłem całe lato słuchając opowieści Toby'ego, patrząc tylko jego oczami, że zapomniałem o podstawowej prawdzie reportażu, a mianowicie o tym, że zawsze powinieneś się zastanawiać, kiedy słyszysz czyjąś wersję rzeczy, co druga osoba w historia, ten, którego tam nie było, powiedziałby, gdyby był” – mówi Libby w swoim lektorze. „Zapomniałem tej lekcji, której nauczyłem się z każdej historii, którą kiedykolwiek zrobiłem. Chodziło o to, że w życiu nie było prawdziwych złoczyńców, naprawdę. Nie było też prawdziwych bohaterów. Wszyscy są wielcy i wszyscy okropni, wszyscy mają wady i nie ma od tego wyjątków”.
To jest prawdziwa historia Fleishman ma kłopoty mówi od początku. Nigdy nie dotyczyła zaniedbań rodzicielskich, porzucenia, urazy czy problemów wojennych, chociaż zawierała to wszystko i więcej. Zamiast tego zawsze była to opowieść o bardzo różnych sposobach, w jakie się postrzegamy i o tym, co się dzieje, gdy ta przepaść jest zbyt stroma, aby ją pokonać. W ten sposób może to być jedna z najbardziej uniwersalnych historii ze wszystkich.
Ostatni odcinek FX Fleishman ma kłopoty Premiera w Hulu czwartek, 29 grudnia.