Kim są następne ikony lat 80., które należy odkryć na nowo, takie jak Kate Bush, Metallica i The Cramps za pomocą synchronizacji muzyki z seriali generujących memy? Głosuję na Depeche Mode, chociaż, podobnie jak Metallica, nigdy tak naprawdę nie odeszli. Wygląda na to, że ich wpływ jest wszędzie, od emo po EDM. Ich umiejętność przechodzenia od smutnych zwrotek do gigantycznych popowych refrenów, ich pulsujące tekstury syntezatorów, ich umiejętność wprowadzania wpływów brytyjskiego post-punka do amerykańskiego mainstreamu, a nawet ich metroseksualny osobisty styl, wydają się równie aktualne jak najnowszy trend TikTok.
Dokument z koncertu z 1989 roku Depeche Mode 101 uchwycił zespół w momencie przełomu. Tytuł nawiązuje do 101. i ostatniego występu zespołu Muzyka dla mas podczas trasy koncertowej, podczas której grali dla ponad 60 000 oddanych fanów w Rose Bowl w Pasadenie w Kalifornii. Ponownie, podobnie jak Metallica, do tego momentu byli uważani za marginalny zespół undergroundowy. Nigdy nie wydaliby albumu, który nie zadebiutowałby w pierwszej dziesiątce w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Niedawno odrestaurowany film jest obecnie transmitowany Czas na przedstawienie .
Depeche Mode z łatwością mógł pójść w ślady U2 Grzechot i szum i zatrudnił modnego, młodego reżysera teledysków, aby stworzył efektowny film koncertowy, przedstawiający ich jako muzycznych półbogów. Zamiast tego wynajęty piętrowy dokumentalista DA Pennebaker , którego historia sięga tak pionierskich filmów jak Bob Dylan Nie oglądaj się za siebie (1967) i Pop z Monterey (1968). Jedyny urok, jaki można znaleźć, to występ Depeche Mode na scenie. Przez resztę czasu Pennebaker trzeźwo przygląda się zastojom życia w trasie koncertowej i banalnym wyczynom grupy nastoletnich zwycięzców konkursów, którzy podążają za zespołem przez kraj aż do ostatniego przystanku w Los Angeles.
Chociaż Depeche Mode byli konsekwentnymi twórcami hitów w rodzimej Wielkiej Brytanii, przed 1987 rokiem nie udało im się wywrzeć większego wpływu na listy przebojów w Ameryce. Muzyka dla mas . Być może grali najnowocześniejszy elektroniczny pop w okresie rozkwitu MTV, ale jak każdy szanujący się zespół rockowy zbudowali oddaną publiczność w Stanach Zjednoczonych, organizując zabójcze występy na żywo i objeżdżając swoje wąskie angielskie tyłki. Tańcząc do porzucenia, śpiewając z całego serca, Dave Gahan był jednym z najlepszych frontmanów tamtej epoki i pomimo grania muzyki, którą można było łatwo zaprogramować, koledzy z zespołu, Martin Gore, Andy Fletcher i Alan Wilder grają na żywo prawie wszystko na stojakach z klawiszami, syntezatorami i elektroniczną perkusją.
W przypadkowych wywiadach zespół mówi nam, że poza swoimi przybrzeżnymi bazami siłowymi, gdzie stale przyciągają od 10 do 15 tysięcy, nadal grają dla tłumów tak małych jak 2000 w placówkach takich jak Nashville. Odwiedzając stolicę muzyki country, idą do sklepu z gitarami, a Gore gra przekonujący bluesowy groove na starym Rickenbackerze i kupują stosy oldschoolowych kaset country i rockabilly. Pomiędzy przystankami w trasie cierpią z powodu żmudnych prób dźwięku, nieświadomych didżejów radiowych i protekcjonalnych wywiadów, a jeden dziennikarz otrzymuje bardziej realną historię, niż sądził, pytając przewodowego Gahana o jego ostatnią walkę na pięści.
Za zespołem podąża grupa fanów z Long Island, którzy wygrali miejsca w autobusie koncertowym w konkursie w lokalnej stacji radiowej WDRE z alternatywnym rockiem. Podczas gdy wieśniacy w środku Ameryki szydzą z ich zabawnych fryzur, dzieciaki w autobusie wydają się równie nieświadome życia każdego spoza ich podmiejskiej bańki. Poza okazjonalnymi kłótniami, mało interesujące dzieje się z dzieciakami w autobusie, dla których sposobem na dobrą zabawę jest picie piwa do zwymiotowania.
Po przybyciu do Rose Bowl, Depeche Mode dowiaduje się, że ich występ musi zakończyć się godzinę wcześniej. Za kulisami zespół niepokoi się między przekomarzaniem się z piosenkami a tym, co ma być ich największym dotychczasowym koncertem w USA. W innym zwiastunie ich menedżerowie kłócą się o to, ile pieniędzy zapłacić klubowi za uszkodzenie darni i dziwią się, ile pieniędzy zarobili między sprzedażą biletów a gadżetami. Po koncercie Gahan opowiada o rozczarowaniu, które następuje po zakończeniu trasy, które nawet w najbardziej przyziemnym wydaniu jest lepsze od nudy czekającej w domu.
W panteonie rockowych dokumentów, Depeche Mode 101 powinien być większy. Zawiera imponujące nagrania z występów, przekonujący i realistyczny dokument codziennego życia w trasie i zapowiedzi Realny świat i jego potomstwo w przedstawieniu „dzieci z autobusu”. Doskonale oddaje również Amerykę w 1988 roku, zanim nadejście technologii komputerów przenośnych i włączenie kultury undergroundowej wywróciło wszystko do góry nogami. To jak pocztówka ze świata, który wydaje się zupełnie inny, nawet jeśli jego echa brzmią znajomo.
Benjamin H. Smith to nowojorski scenarzysta, producent i muzyk. Śledź go na Twitterze: @BHSmithNYC.