Gdy na bulwarze Croisette osiada kurz, 76. Festiwal Filmowy w Cannes dobiega końca z powodu corocznego błędnego przydziału nagród. (dramat sądowy Justine Triet Anatomia upadku w pełni zasłużył na Złotą Palmę, to dobrze, ale jury – pod przewodnictwem Siła Wyższa, Plac, I Trójkąt Smutku reżyser Ruben Östlund — nie mogłem znaleźć nic dla świetnego melodramatu Todda Haynesa Maj grudzień ?) W roku naznaczonym kataklizmami związanymi z biletami i ulewami, epicentrum świata kina wciąż oferowało sporo atrakcji poza ekranem, przypominając udręczonym dziennikarzom, dlaczego przejechali przez pół globu: ładnie -chapeau'd przewodniczący jury Un Sure Regard, John C. Reilly, dumnie przechadzający się główną promenadą niczym elegancki burmistrz małego miasteczka w Missisipii; Harrison Ford wzruszył się do łez, słysząc rozdzierające uszy wiwaty podczas jego ostatniego i z pewnością ostatniego występu w roli Indiany Jonesa; Martin Scorsese łzawi mu w oczach po otrzymaniu pytania od wdowy po Rogerze Ebercie, Chaz, na konferencji prasowej. W tym wyjątkowym miejscu unosi się odurzająca mieszanka podniecenia i przerażenia, gdzie możesz pomyśleć, że prowadzisz prywatną rozmowę ze swoim przyjacielem na temat wpływu podróży na wypróżnienia, ale okazuje się, że jesteś w zasięgu słuchu Jennifer Lawrence.
Jako człowiek Decydera obecny na scenie przez ostatnie kilka tygodni, relacjonowałem już zwycięzcę najlepszego pierwszego filmu Jak uprawiać seks i jego dystrybutor MUBI, the zmieniające zasady gry Ultimate Cut cielesnej epopei Kaligula oraz nowe wydawnictwa takich zawodników jak Martin Scorsese ( Zabójcy Kwiatowego Księżyca ) i Wesa Andersona ( Miasto Asteroid ). Jednak to pozostawiało zbyt wiele mocnych tytułów na czas i moje ograniczone siły psychiczne, aby pomieścić indywidualne recenzje, wymagające podsumowania w stylu podsumowania, aby rozpowszechnić dobre informacje na temat najwspanialszych perełek, których można się spodziewać w kinach i kanałach streamingowych w nadchodzącym roku. Para europejskich batalii prawnych z oskarżonymi testującymi sympatię publiczności, południowokoreański dziwaczny somnambuł, duży soczysty kęs zakazanego owocu z Francji, romans z bardziej dosłownym podejściem do pobłażliwego ucztowania, uwielbiana przez krytyków komedia rozpaczy z Finlandii — podsumowanie tego wszystkiego i wiele więcej znajdziesz poniżej. Teraz bardziej bagietka niż człowiek, żegnam Lazurowe Wybrzeże au revoir do przyszłego roku i żegnam podziemne Marché, w którym agencje sprzedaży o niskim czynszu sprzedają niesamowicie nieprawdziwe filmy animowane komputerowo, których ludzkie oko nigdy nie zobaczy. Wrócę po ciebie, Pchła .
-
Anatomia upadku

Foto: Festiwal w Cannes
Główną nagrodą festiwalu jest Złota Palma, którą otrzymał śliski, trójjęzyczny dramat sądowy Justine Triet, który wyróżnia się na tle innych ściśle formalnych gatunków poprzez odmowę obsadzenia drażliwej oskarżonej Sandry (Sandra Hüller, tu lepiej niż w Poważny, zdystansowany obraz Jonathana Glazera przeciwko Holokaustowi Strefa Zainteresowań ) w sympatycznym świetle. Wiarygodna to nie to samo, co niewinna, ale jak wyjaśnia jej prawnik, może to być jeszcze ważniejsze dla przekonania ławy przysięgłych, że nie zabiła męża (Samuel Theis), który rzekomo spadł z najwyższego piętra ich zaśnieżonego francuskiego domu. do domu niedługo po jednej z nierzadkich bójek. Gdy Triet usuwa warstwy zaciemnień w kierunku niepochlebnej prawdy, wynikająca z tego bitwa na słowa i rozum przypomina odcinek serialu Prawo i porządek z półświadomą głupotą zastąpioną kruchym przekonaniem o subiektywnym, niedoskonałym procesie wymierzania sprawiedliwości. Do ostatniej chwili nie możemy być pewni, czy to zrobiła, czy nie, a Triet prowokuje nas do zastanowienia się, czy to w ogóle ma znaczenie. (Przed najbardziej zaraźliwą kroplą igły festiwalu w Cover Bacao Rhythm and Steel Band w odcieniach reggae utworu P.I.M.P. 50 Centa, słyszanego w filmie wielokrotnie, przy każdym zagraniu uderzający radykalnie zmieniony ton emocjonalny.)
-
Opadłe liście

Foto: Festiwal w Cannes
Po sześciu długich latach najdumniejszy syn Finlandii, Aki Kaurismäki, powrócił z kolejną ironiczną, przygnębiającą tragikomedia o mikroskopijnych upokorzeniach codziennego życia i krótkich westchnieniach wytchnienia, jakie w nich znajdujemy. Splatają się dwa życia: jedno należy do pracownika kontraktowego zerogodzinowego (odczłowieczające porozumienie, w którym pracodawca nie jest winien pracownikowi żadnej minimalnej liczby godzin w tygodniu) zapełniającego półki na rynku w ciągu dnia i sortującego surowce wtórne w nocy, drugie zaś ledwo- funkcjonujący alkoholik wyrzucany z jednego koncertu w fabryce na drugi z powodu całkowitej obojętności. Siła, która ich łączy, nie zostałaby dokładnie nazwana miłością, jak wszyscy stwierdzają wprost w jednym charakterystycznie dosadnym, ale niejasnym dialogu. Mimo to tworzą nieprawdopodobnie intymną więź, której dynamika przypomina tę dziwną parę Ali: Strach pożera duszę (podobnie jak sugestywne żółto-czerwone zabarwienie, ekspresjonistyczne oświetlenie i cudownie obskurny bar, który często odwiedza para). Łagodna w sposobie bycia, delikatna w swoim zranionym romantyzmie, a jednocześnie z odrobiną okrucieństwa w poczuciu humoru, wrażliwość Kaurismäki elegancko splata skomplikowane, sprzeczne prądy uczuć. (MUBI już wybrało ten tytuł i planuje wyemitować go w kinach jeszcze w tym roku, zanim będzie transmitowany strumieniowo.)
-
Zeszłego lata

Foto: Festiwal w Cannes
Ach, Francuzi – kto inny mógłby nakręcić ten rozkoszny dramat mydlany o opanowanej kobiecie, która nie może przestać ruchać swojego zuchwałego pasierba? Reżyserka i agentka-prowokatorka Catherine Breillat być może nie miała tego w zamierzeniu jako zabawę pełną wyciszonej komedii poprzez montaż, ale nawet jeśli jej poczucie erotyzmu (wyrażanego głównie poprzez oddychające, unoszące się w powietrzu zbliżenia twarzy złączonych z innymi twarzami) chybia jego zamierzeniu Mark, ląduje w miejscu bardziej wymownym i przewrotnie zabawnym. Nasza dziewczyna Anne (Léa Drucker) ma tak wiele możliwości, aby zakończyć ten nielegalny romans i podjąć właściwą decyzję, że nawet wie, jaki to wybór i mówi to na głos, a mimo to nie może się powstrzymać przed zrobieniem złej rzeczy każdą szansę, jaką dostaje. Skandalizującą zachętą do wyznania jest pochlebny sposób, w jaki Breillat fotografuje bezwłosego, drobnego Samuela Kirchera, wprowadzając nas w perspektywę tabu jego dorosłego wielbiciela, choć ona również chciała, żebyśmy w to uwierzyli On to był ten, który wykonywał ruchy jej . (Dla dodatkowej warstwy niepokojącego podtekstu, obecnie osiemnastoletni Kircher musiał mieć siedemnaście lat, kręcąc dość szczere sceny seksu z nagim Druckerem). Serce chce tego, czego chce serce, a do tego aksjomatu dąży Breillat punkt krytyczny w obliczu tej niemal parodii galijskiego przestępstwa.
-
Zdjęcia Duchów

Foto: Festiwal w Cannes
Chociaż w tym roku Wang Bing eksplorował fabrykę tkanin Młodzież przed konkursem, Cannes generalnie lekceważy filmy dokumentalne, co sprawia, że ten quasi-autobiograficzny fragment życia w brazylijskim mieście Recife według Klebera Mendonçy Filho jest tym bardziej mile widziany. Swobodna atmosfera jego projektu zamknięcia, połączenie lokalnej i osobistej historii nałożonej na siebie jego przyjemnym dla ucha głosem, pasuje do miejsca, w którym miejscowi wolą się zrelaksować, gdy pozwalają na to surowe realia społeczno-polityczne regionu . Psy wylegują się na słońcu, a koty nonszalancko przechodzą na palcach po zwojach drutu kolczastego, podczas gdy Mendonça zastanawia się, jak Recife wpłynęło na kino w ogóle, a jego filmy w szczególności, tworząc poruszającą twórczą symbiozę między artystą a jego domem. Będąc elegijnym hołdem złożonym teatrom pałacowym w okolicy (niektóre zachowane, inne rozpadające się w brutalnym przypomnieniu o ciągłym upływie czasu) i szerszemu dziedzictwu kulturowemu, w tym tradycyjnej muzyki i pokazom capoeiry, to wcale nie drobne dzieło prowadzi oprowadzanie po pięknym, znaczącym miejsce globalnej kinofilii. Wielbiciele twórczości Mendonçy wydobędą z tego jeszcze więcej, ponieważ przedstawia on subtelne sposoby, w jakie geografia miasta wyrzeźbiła jego twórczość daleko poza zwykłym tłem.
-
Przestępcy

Foto: Festiwal w Cannes
Filmy o napadach zazwyczaj skupiają się na Co a zwłaszcza Jak nad kwestią Dlaczego , ale w swoim niecodziennym dramacie kontemplacji argentyński scenarzysta i reżyser Rodrigo Moreno w mniejszym stopniu interesują się szczegółami procesu i akcją egzekucji, a bardziej egzystencjalnymi konsekwencjami nagłego posiadania pieniędzy. Kiedy dwóch kumpli (Daniel Elias i Esteban Bigliardi) postanawia okraść bank, w którym pracują, nie jest to dużo bardziej skomplikowane niż odejście jednego z nich z gotówką, podczas gdy drugi siedzi w pracy, aby stworzyć sobie alibi, a następnie trzyma się gorąca torba podróżna. Lata, które się przed nimi rozciągają, oferują więcej zastraszających, abstrakcyjnych problemów do usunięcia; co stoi na przeszkodzie, aby ktoś, kto nie ma obowiązku pracy, odwrócił się plecami od społeczeństwa na rzecz utopijnej komuny rolniczej i oferowanego przez nią odżywiającego duszę stylu życia? Kiedy jeden ze sprawców ropieje w więzieniu, pojęcie wolności nabiera nieznanego znaczenia, skupiającego się raczej na bogactwie ducha niż na byciu po prostu bogatym. Ożywiony śmiertelnie absurdalnym humorem i sprowadzony na ziemię poważnymi rozważaniami o daremności i możliwościach wyrwania się z niej, film Moreno wytycza ścieżkę w stronę orzeźwiającej, przerażającej i wyzwalającej nieznanej.
-
Sprawa Goldmana

Foto: Festiwal w Cannes
Sekcja na pasku bocznym Directors’ Fortnight rozpoczęła się od procedury prawnej innego rodzaju, przedstawiającej człowieka równie trudnego do kibicowania, jak i walczącego o własną wolność. Szorstkie fragmenty na temat stałego, skrajnie lewicowego działacza bojowego Pierre'a Goldmana (Arieh Worthalter, nitrogliceryna w jego żyłach) mówią bardziej o temacie i idei niż o charakterze, a mają na celu rzucić w wątpliwość burżuazyjny system sądowniczy, którego autorytetu nie chce uznać podczas swoich proces we Francji w latach 70. Został oskarżony o podwójne morderstwo; argumentując, że jest winny jedynie napadu na bank i podżegającego myślenia, kategorycznie odrzuca pogląd, że byłby sądzony przez aparat z natury faszystowskiego, rasistowskiego państwa. Choć znacznie wyprzedzały swoje czasy, człowiek ten przedstawił pewne uwagi, a jego nieustępliwy antagonizm wobec koncepcji samego prawa był przekonujący dzięki jego ognistej intensywności. Akrobatycznie nakręcony i zakwaszony okazjonalną dawką lekkomyślności – narastająca wrogość między Goldmanem a jego coraz bardziej zirytowanymi prawnikami zamienia się w suchy żart – to naładowany obrazoburczy jastrych przeniesiony na znajomy tryb narracji, idealne spotkanie ideologii wysokiej i niskiej klasy gatunkowe emocje.
-
Pot-au-Feu

Foto: Festiwal w Cannes
Niedługo po tym epikurejskim zachwycie zdobywcy tytułu najlepszego reżysera, Trần Anh Hùng, widz może przyłapać się na myśleniu, że wszystkie filmy powinny zaczynać się solidnym półgodzinnym występem Juliette Binoche przygotowującej wystawną, oszałamiająco wystawną francuską kolację. Jest wirtuozem kuchni, gotującym pod koniec XIX wieku na zlecenie głównego restauratora (wielkiego Benoîta Magimela) i między nimi rozkwita zupa atrakcji, gdy przez dziesięciolecia rozmawiają o pobożności jedzenia. Kiedy kamera nie zatrzymuje się na zaostrzającym apetyt kulinarnym porno, z szacunkiem obserwuje, jak dwaj smakosze poddają się sobie nawzajem i łączą w jednym najważniejszym fragmencie meczu, odkąd małpy Kubricka wyrzuciły tę kość w powietrze. Tematyka i obecność niepowtarzalnej Binoche nawiązują do przyjemnych kawałków z epoki średniej, które Miramax sprzedawał na przełomie lat 90. i 00., ale wykluczenie kukurydzy z przepisu przybliża to do podstawowych przyjemności Święto Babette niż rozgotowana masa Czekolada . Wyzwalająca moc zmysłowych rozkoszy, czy to w kuchni, czy w seksie, sprawia, że film ten zasługuje na wyższe miano hojności i bezinteresowności (w najlepszy sposób) odpowiedzi.
-
Spać

Foto: Festiwal w Cannes
Jest coś wzruszającego – w niepokojący i niepokojący sposób hołd złożony jednemu szaleństwu drugiemu – że Jason Yu, niegdyś pierwszy zastępca reżysera Szczekające psy nigdy nie gryzą autor Bong Joon-ho, także swój debiutancki film wypełnił zwłoki nieszczęsnych psiaków. Znana na całym świecie koreańska skłonność do ekstremalnych treści jest żywa i ma się dobrze w tym wyborze na pasku bocznym Tygodnia Krytyków, który rozpoczyna imprezę od mężczyzny (Lee Sun-kyun) próbującego zdrapać skórę z własnej twarzy. Niespokojny duch w przytulnym, ale opuszczonym kompleksie apartamentów, który zamieszkuje z żoną (Jung Yu-mi), nocą przejmuje kontrolę nad jego ciałem i zmusza go do robienia najróżniejszych niewypowiedzianych rzeczy, czego jego małżonek nie zniesie w pozycji leżącej . Jej wysiłki, by przechytrzyć ich widmowego dręczyciela, przeradzają się w pokręconą walkę woli, popychającą ją do granic psychologicznych, a jej gwałtowny skok w szaleństwo w trzecim akcie jest skutecznym odwróceniem oczekiwań w związku z zamianą ról bohatera i potwora. Przebiegłość Yu może być skromna na tym wczesnym etapie kariery, ale ma mocne podstawy w postaci sadystycznej inwencji, postawy chętnej i zdolnej do sięgania po nowe standardy zdeprawowanego zachowania.
Charles Bramesco ( @intothecrevasse ) jest krytykiem filmowym i telewizyjnym mieszkającym na Brooklynie. Oprócz „” jego prace ukazywały się także w „New York Times”, „The Guardian”, „Rolling Stone”, „Vanity Fair”, „Newsweek”, „Nylon”, „Vulture”, „The A.V. Club, Vox i mnóstwo innych renomowanych publikacji. Jego ulubionym filmem jest Boogie Nights.







