Biorąc pod uwagę reputację Wellesa, pokusą jest przypisanie niepowodzenia filmu do ambicji wizji Wellesa. Ale McBride twierdzi, że tak nie jest. Jeśli ktoś chce winić ambicję, mówi, wydawałoby się to nie na miejscu, poza stwierdzeniem, że Welles był winny próby zrobienia ambitnego filmu poza systemem studyjnym. Niestety, wielu przyjmuje taką postawę, ponieważ trzymają się głównego modelu komercyjnego i są wrogo nastawieni do twórców filmowych pracujących na własną rękę.
Po dziesięcioleciach w zawieszeniu, wreszcie udało się doprowadzić do ukończenia filmu przez trio Bogdanowicza, Filipa Jana Rymszy i uber-producenta Franka Marshalla, w którego dorobku znajduje się m.in. Powrót do przyszłości , Poszukiwacze zaginionej Arki , E.T. , i Szósty zmysł , pośród wiele inne. Wytropiono brakujące negatywy z filmu, zebrano fundusze (w końcu), aw 2015 r. Netflix wskoczył na pokład, co przechyla równowagę, nabywając prawa do dystrybucji Po drugiej stronie wiatru ORAZ film dokumentalny o tworzeniu Po drugiej stronie wiatru wyreżyserowany przez wielokrotnie nagradzanego dokumentalistę Morgana Neville'a. Tamten film, Będą mnie kochać, gdy umrę , pojawi się również w serwisie Netflix w piątek 2 listopada.
Film jest częściowo roman à clef, a także dokumentem pokazującym, jak destrukcyjny jest biznes dla ludzi, którzy w nim pracują, mówi McBride. To także dokument historyczny i zupełnie nowe dzieło filmowe, oba jednocześnie. Jeśli jakikolwiek filmowiec miał zamiar połączyć przeszłość i teraźniejszość kręcenia filmów nawet poza śmierć, to prawdopodobnie powinien być Orsonem Wellesem.
Strumień Po drugiej stronie wiatru w serwisie Netflix